"Powoli skladal do kartonow swoje rzeczy. Czasem zastanawial sie, czy jeszcze przyda sie mu w przyszlosci, tam. Po krotkim zastanawianiu sie, jednak wkladal, i tak trawalo w nieskonczonosc. Pakowanie przedluzylo sie do poznego wieczora. Wszystkie dzwieki juz dawno ucichly w calym domie, nawet sasiadka Zoska w koncu przestala odzywac sie: "Mamo, nie chce myc zeby!!!"
Noc przyjela w swoje obejmy niedolezne miasto........"
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz